Wspomnienia pani Heleny Filipowicz
Pracę w Szkole Podstawowej w
Kupnie,w swojej rodzinnej wsi rozpoczęłam w 1968/69 po przepracowaniu 3 lat w
Sz. P w Mechowcu. Miałam pewne obawy jak będę przyjęta do grona nauczycielskiego,
w którym były panie, które mnie uczyły, oraz przez młodzież. Z drugiej strony
były to plusy pracy nauczycielskiej, gdyż znałam dobrze środowisko uczniów.
Moje obawy bardzo szybko nastąpiły zadowoleniu i radości z wykonywanej pracy,
oraz dużego zaangażowania. Miło wspomnieć fakt, że starsi ludzie, którzy nie
mieli dzieci, a nawet wówczas wnuków w szkole, chętnie przystanęli na drodze,
aby z młodą nauczycielką porozmawiać, pozdrowić.
Grono nauczycielskie liczyło 7 osób: Kierownik szkoły
Stanisława Antos, jego żona Władysława, p. Zofia
Chuchro, p. Genowefa Serafin, p. Jadwiga Winiarska i p. Czesława Zuber, która przeszła ze szkoły z Porąb Kupieńskich
do Kupna w tym właśnie roku. Wielkim osiągnięciem ówczesnego Ministerstwa
Oświaty było wprowadzanie klasy VIII. Inspektorem szkolnym na nasz powiat był
wówczas pan Jerzy Przywara, który ową funkcję pełnił wiele lat.
Każdy z nauczycieli oprócz etatowych 26 godz. Tygodniowo i
przy 6 dniowym tygodniu pracy udzielał się społecznie, pracował w organizacjach
młodzieżowych. Mnie przydzielono harcerstwo - organizacja, której trzeba było
poświęcić dużo czasu a jej obecność w szkole była widoczna.
Dzieci były uczynne, grzeczne, poza małymi wyjątkami,
chętne do nauki, występów na uroczystościach szkolnych i rywalizowały między
sobą. Ubrane były schludnie, jednakowo - nosiły granatowe mundurki z białymi
kołnierzykami, a harcerze mundurek harcerski. Baza lokalowa była skromna.
Szkoła wybudowana w czasach austriackich posiadająca 4 sale szkolne, pokój
nauczycielski i mieszkanie dla nauczycieli, kierownika szkoły, oraz 3 sale w
dobudowanym pawilonie. Klasy były liczne - szczególnie zapamiętałam moją V,
której byłam wychowawczynią liczyła 36 osób. Pomocy naukowych było skąpo.
Nauczyciele wiele sami wykonywali. Trzeba było uczyć to, co przypadało z
przydziału i samemu się dokształcać. Tak, że między innymi uczyłam fizyki w VIII,
matematyki w VII, geografii, j. rosyjskiego i innych.
Nauczyciele metodycy wizytowali w ciągu roku uczących z każdego
przedmiotu i oceniali ich pracę.
Bardzo mile wspominam konferencje szkoleniowe, które
odbywały się w kolejnych wyznaczonych szkołach. Był to dzień wolny dla uczniów,
a nauczyciele furmanką w lecie a saniami w zimie byli dowożeni do danej szkoły.
Po konferencji był obiad przygotowany przez miejscowe panie nauczycielki.
Pamiętam powrót z konferencji z Dodatkowa. Zajechaliśmy przy ładnej mroźnej
pogodzie. W czasie dnia dosypało śniegu tak, że droga z rowem była wyrównana i
potworzyły się zaspy. Do naszych sań dosiadło tyle osób, że konie z trudem ciągnęły.
W pewnej chwili powstało przeciążanie, na jedną stronę i wszyscy wylądowaliśmy
w zaspie. Miało to swój urok.
Tak w miłej koleżeńskiej atmosferze poznaliśmy wszystkie
szkoły na naszym terenie i nauczycieli w nich pracujących.
Po 3 latach zmienił się dyr. Szkoły, ponieważ w szkole p. Antosowie
przenieśli się do własnego domu do Kolbuszowej i tam też podjęli pracę a jego stanowisko
zajął p. Franciszek Sondej z
żoną Wandą którzy zamieszkali w szkole.
Etat otrzymała p. Józefa Opalińska, p. Władysława Puzio a w następnych latach następowała rotacja młodych
stażem nauczycieli.
Dobrze układała się współpraca z Komitetem Rodzicielskim.
Rodzice brali udział w przygotowaniu i uczestniczyli w uroczystościach
szkolnych np. Dniu Nauczyciela i innych.
Za swoją postawę i pracę pedagogiczną nauczyciele otrzymywali
nagrody wyróżnienia z okazji Dnia Komisji i Edukacji Narodowej. Ku mojemu
zdziwieniu podczas akademii z tej okazji w Domu Kultury w Kolbuszowej zostałam
nagrodzona „Złotym Krzyżem zasługi” za 20 letnią wyróżniającą pracę
pedagogiczną, mimo że nie należałam do PZPR. Dokument ten podpisał
Przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński. Tam tez na sali od naszego grona
otrzymałam piękny bukiet kwiatów, co również świadczy o bardzo dobrej
atmosferze wśród grona pedagogów w mojej szkole. Ówczesnym inspektorem
wręczającym nagrodę była pani mgr Ewa Kosiorowska.
Była to dla mnie ogromna niespodzianka a zarazem radość!
W niedługim czasie na stanowisko dyr. szkoły została powołana
p. Władysława Puzio. Miałam również propozycję objęcia
tego stanowiska, ale odmówiłam, gdyż nie mam predyspozycji do zarządzania dużą grupą
osób, a pracowało wówczas w szkole 20 nauczycieli, oraz ksiądz proboszcz ks.
Kazimierz Osak uczący religii.
Mimo różnych niedogodności a zwłaszcza bazy lokalowej,
lekcje w. f odbywały się na „zielonej sali” a w czasie
złej aury dzieci ćwiczyły na szkolnym korytarzu a obok w klasach trwały lekcje,
szkolna biblioteka mieściła się w malutkim dwupokojowym mieszkanku na górze w„Domu
Ludowym” , to młodzież naszej szkoły miała osiągnięcia. Po VIII klasie zdawały
egzaminy do Liceum Ogólnokształcącego, Techników, oraz Szkół Zawodowych. Wielu
z nich zdobywało wiedzę w szkołach wyższych. Uczeń, którego uczyłam fizyki w
kl. VIII Stanisław Drożdż studiował na Uniwersytecie Jagielońskim, otrzymał tytuł Profesora w dziedzinie fizyki i obecnie
współpracuje, oraz prowadzi wykłady na wielu uczelniach Europy, oraz w St.
Zjednoczonych. Jego kolega z klasy mgr Aleksander Zuber
to bakteriolog w Szpitalu w Kolbuszowej. Natomiast Czesław Bielen,
Jan Gniewek są kapłanami. Z kolei w naszej szkole pracują nasze uczennice: mgr
Maria Biestek ,Urszula Niezgoda, w
Przedszkolu Parafialnym Ewa Posłuszny, a poza naszą szkoła mgr Maria Chmielowiec, Bogusława Drożdż,
Maria Majka. Japonistykę ukończyła i studiowała w Tokio Alicja Klubek - obecnie
pracuje w Warszawie. W naszej wsi ma gabinet prywatny pani stomatolog mgr Wioletta Wojtanowska. Obecna pani
Dyr. Sz. Podst. mgr Elżbieta Chmielowiec to maja
uczennica - na dowód tego dołączam zdjęcie kl. I z rok szkol. 71/72, której byłam wychowawczynią, a mała Ela patrzy na zdjęciu
wysoko w przyszłość! Zdjęcie jest czarno białe, gdyż wówczas nie było
fotografii kolorowej.
Kiedy funkcję dyr. Szkoły pełniła pani Wł. Puzio a przewodniczący Komitetu Rodzicielskiego pan Adam
Przybyło został z-prze burmistrza Kolbuszowej, oraz dzięki staraniom księdza
proboszcza, radnych, wielu, wielu osób, przychylność władz Gminy, wsparciu
władz Oświatowych został zatwierdzony projekt budowy nowej szkoły.
Przez kilka lat gromadzono materiały budowlane. Młodzież, nauczyciele,
rodzice pracowali ciężko społecznie przy rozładunku cegły, pustaków. A pewnej
grudniowej soboty zostały wykopane i zalane fundamenty pod cześć budynków.
Była to praca nie tylko fachowców, ale kto ze wsi mógł to
podszedł z łopata, kilofem, ciągnikiem i tak ogromnym wysiłkiem, w błocie o
chłodzie i głodzie dzieło się zostało uwieńczone - fundamenty zalane. Przez
kilka lat trwała budowa, ale w jesieni 1997 roku zostały poświęcone i oddane do
użytku pierwsze pomieszczenia - klasy, a w kolejnych latach dalsze części
pięknego obiektu z salą gimnastyczna, komputerową. Dwa lata temu wysiłkiem i
staraniem wielu osób otwarto gimnazjum, którego Dyr. jest mgr Mirosław Karkut nauczyciel tutejszej Szkoły Podstawowej.
Cieszę się bardzo tymi osiągnięciami w naszej wsi:
pięknymi obiektami Przedszkola Parafialnego, Szkoły Podstawowej i Gimnazjum.
Szkoda mi tylko, że nie było mi dane pouczyć jeszcze na w nowych warunkach,
pięknym i suchym obejściu, oraz przy nowej pani Dyrektor, mojej uczennicy mgr
Elżbiety Chmielowiec, która po konkursie otrzymała ta
funkcję w 1997 roku we wrześniu i z powodzeniem i osiągnięciami pełni ją
obecnie.
Ja po przepracowaniu 32 lat, bez wykorzystania przysługującemu
mi rocznego urlopu zdrowotnego w wieku 52 lat przełam na wcześniejszą
emeryturę. Jest mi bardzo miło, że zarówno p. mgr E. Chmielowiec
jak również p.
mgr M. Karkut pamiętają o nauczycielach emerytach i
jesteśmy zapraszani na uroczystości
szkolne. Chętnie z mężem biorę w nich udział, aby spotkać koleżanki i kolegów,
z którymi pracę bardzo mile wspominam. Oprócz tego mam na bieżąco wiadomości o
szkole, gdyż pracuje tutaj mój zięć mgr Witold Antosz,
a wnuczka Asia uczęszcza do kl. III, której
wychowawczynią jest moja koleżanka mgr Grazyna Wołowiec - świetny pedagog.